poniedziałek, 4 grudnia 2017

#15 Obiecasz mi coś?

Luke

              Wciągnąłem na siebie koszulkę. Poprawiłem ją, a potem przyklepałem włosy. Zamknąłem szafę i odwróciłem się. Mój wzrok zatrzymał się na stojącej przy biurku gitarze. Ustawiłem ją na stojaku, tak by była pod ręką, jakby znów naszła mnie ochota na granie. Byłem pewny, że to stanie się jeszcze dziś. Zresztą ostatnio mógłbym to robić bez przerwy. Tak jakbym nadrabiał ten cały stracony czas.
               Zacisnąłem usta, nie odrywając oczu od instrumentu. Nie wiem, dlaczego akurat teraz mój mózg musiał przywołać sen, który przyśnił mi się dzisiejszej nocy. A nie należał on do najprzyjemniejszych. Zdecydowanie zaliczyłbym go do koszmaru.
               Śniła mi się trasa koncertowa. Dokładnie ta, którą zakończyliśmy. Ten nieprzyjemny czas, kiedy 5 Seconds of Summer tylko udawało zgrany zespół. Kiedy musieliśmy grać i stwarzać pozory zadowolonych z życia ludzi. Prawda była niestety inna. Bolesna, pełna żalu i goryczy, a także rozczarowania i upadku  głównie mojej osoby. Zaraz po obudzeniu się, zacząłem się zastanawiać, czemu akurat to musiało pojawić się w moim śnie. Dlaczego mój mózg po raz kolejny wywlekł na wierzch te wszystkie obrazy?
               Drgnąłem, kiedy usłyszałem głos Tary. Miałem otwarte drzwi od pokoju, więc dochodziło do mnie to, co robiła w salonie na parterze. Z kimś rozmawiała. Dopiero po chwili zorientowałem się, że słyszę także i jej rozmówcę. A raczej dwóch. Jackson i Michael. Postanowiłem definitywnie zignorować koszmar i do niego nie wracać. Zamiast tego wolałem skupić się na czasie rzeczywistym i na tych dobrych stronach tej zamiany. Nie czekając dłużej, wyszedłem na hol, by po chwili znaleźć się na schodach.
               Kiedy szedłem na dół, od razu skierowałem się do pokoju. Pierwsze, co zobaczyłem, to oczywiście Tara pochylająca się nad komputerem. Dziewczyna zaśmiała się, gdy Michael zaczął dokuczać Jacksonowi. Przez chwilę stałem w przejściu, uśmiechając się szeroko. Teraz miałem widoczny dowód na to, że cała ta akcja z zamianą nie przysporzyła nam większych problemów. A co najważniejsze  nie przekreśliła mnie i chłopaków jako przyjaciół. Dodatkowo cieszył mnie fakt, że pozostali przyjęli Jacksona do swojego grona i nie odwrócili się od niego, choć był dla nich zupełnie obcy. Może się faktycznie polubili?
 Hej, Luke, chodź tutaj  rzuciła rudowłosa, gdy odwróciła się.
 Luke? Hej, blond księżniczko!  zawołał Jackson, choć jeszcze mnie nie widział.
               Przekręciłem teatralnie oczami, chcąc pokazać, że nie jestem z tej ksywki zadowolony. Niestety, jeszcze nie wszedłem w zasięg kamerki, więc chłopaki nie mogli mnie zobaczyć. Szybko to jednak zmieniłem, siadając obok Tary.
 Cześć, Michael  powiedziałem ostrożnie, widząc przyjaciela pierwszy raz od zakończenia trasy.
               Nie było tak, że od szczerej rozmowy, jaka odbyła się zaraz po ujawnieniu akcji z sobowtórem, nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu. Dzwoniliśmy do siebie i wymienialiśmy sms-y, starając się głównie o to, by jak najlepiej wykorzystać daną sytuację. By nie sprawić, że byłoby gorzej. No i oczywiście, by utrzymać tajemnicę prawdziwej tożsamości Luke'a Hemmingsa, który niby przebywał w Los Angeles.
 Dobrze cię widzieć, stary  odpowiedział Clifford z uśmiechem. Nic dziwnego, że zaraz zacząłem robić to samo. Poczułem też ulgę. Nie jest źle. Naprawdę jest dobrze. – Skoro jesteś tym głupkiem…
 Wypraszam to sobie, farbowany gościu z kiepskim poczuciem humoru  prychnął Jackson urażonym tonem.
              Clifford zmierzył go wzrokiem, a potem zachichotał. Uniosłem brwi. Michael chichotał. Zerknąłem na Tarę, która także się śmiała, zasłaniając przy tym usta dłonią. Po chwili jej piwne oczy spojrzały wprost w moje tęczówki. Czy już wspominałem, że uwielbiałem to, w jaki sposób na mnie patrzyła? Pewnie tak, ale… Mógłbym wpatrywać się w nią przez cały czas. Ocknąłem się jednak, słysząc chrząknięcie.
 Przestań  mruknąłem, gdy Jackson poruszał dwuznacznie brwiami.  Przestań  powtórzyłem, machając na niego palcem.
 Nic nie robię  rzucił, rozkładając ręce.
                Michael teraz dla odmiany zaczął z ciekawością przyglądać się to nam, to Jacksonowi, jakby próbował zgadnąć, o co dokładnie nam chodzi. Tara wzruszyła tylko ramionami, a potem złapała za kubek z ciepłą kawą. Upiła jej łyk, nie komentując w żaden sposób tego upierdliwego zachowania Hemiltona.
 Jakie macie plany na dzisiaj?  zapytałem, chcąc przerwać ciszę.
 Michael zabiera mnie dzisiaj na randkę  powiedział Jackson.
 Co?  rzucił chłopak, patrząc na niego z zaskoczeniem.  Jaką randkę?
 A no właśnie się o tym dowiedział  skwitował blondyn, a potem znów parsknął śmiechem.  Wy też wybierzcie się na jakąś gorącą randkę.
 Musisz?  wydusiłem, bo naprawdę nie chciałem, by poruszał akurat temat moich uczuć, które żywię do jego przyjaciółki, kiedy ona akurat siedzi obok.
 Bez spiny, tylko się droczę  powiedział, a Tara zaśmiała się, co przyjąłem z ulgą.
                 Może faktycznie nie wzięła tych jego słów na poważnie? Chociaż może z drugiej strony, to by mi pomogło zmusić się do tej rozmowy, którą planuję, a na którą nie mam odwagi? Czysty paradoks.
 Jak ty z nim wytrzymujesz?  zapytał Michael, pukając Jacksona w ramię.
 Też się nad tym zastanawiam  odparłem, a blondyn zrobił oburzoną minę. Skrzyżował dłonie na klatce piersiowej, robiąc pozę nadąsanej panny.
 Znamy się od małego, więc chyba się do tego po prostu przyzwyczaiłam.
 Tara mnie uwielbia, jakbyście, czubki, nie wiedzieli  odezwał się Jackson.  I Mikey też mnie uwielbia.
 Co?  Zaśmiał się czerwonowłosy.  Chyba nie na tym świecie.
– To dlaczego ciągle ze mną przesiadujesz?
 By nie było ci przykro.
 On mnie uwielbia  skwitował blondyn z pewnością w głosie.  Ja ciebie też uwielbiam, moje ty bobo  zaświergotał, szczypiąc policzek chłopaka.
 Puszczę zaraz pawia  mruknąłem.
 Ja też  odparł Michael.  Weźcie go ode mnie.
 Siedzisz w moim mieszkaniu.
 W sumie jest moje  poprawiłem go.
 Weź się nie wtrącaj, blondi. Nie masz swoich problemów?
 Problemów?  zapytałem, unosząc jedną brew.
 No wiesz… Wiesz, o czym mówię.
 O czym nie wiem?  zapytała automatycznie Tara. No, poważnie! A już się cieszyłem, że ten temat nie wróci ponownie.  Co mnie ominęło?
 To tajemnice facetów.
 Nie bądźcie tacy! Powiedźcie mi!
 Nie ma szans, skarbie  odparł Jackson, a potem parsknął śmiechem, na widok rozczarowanej miny Tary.
                Po raz kolejny poczułem ulgę, że się nie wygadał. Miałem tylko nadzieję, że dziewczyna nie będzie mnie męczyć w pracy i w domu o to, by zdradzić tę wielką tajemnicę, którą niby mam z Jacksonem. Tajemnicy, która dotyczyła jej i tego, co do niej czuję. Czy ja naprawdę muszę być takim tchórzem, gdy chodzi o nią? Co się ze mną dzieje?


Jackson

                 Michael złożył mi kolejną wizytę, choć wcale się nie umawialiśmy. Nie miałem jednak zamiaru narzekać, bo naprawdę go lubiłem. Zresztą pozostałych także. Oprócz tego nie znałem nikogo innego w Los Angeles, a w tym wielkim mieście, mimo wszystko można było szybko poczuć się samotnym. Mogło też w jakiś sposób przytłaczać, szczególnie kogoś, kto pochodził z o wiele mniejszej miejscowości.
                Clifford nie miał też nic przeciwko temu, by dołączyć do mojej rozmowy, którą zaplanowałem z Tarą. Zresztą wcale się temu nie dziwiłem. Z góry wiadomo było, że oprócz dziewczyny, na ekranie zobaczymy kogoś jeszcze  Luke'a. Chłopaki nie widzieli się od dłuższego czasu i kłamstwem byłoby, gdyby powiedzieli, że za sobą w żaden sposób nie tęsknią. Przeciągnęliśmy to wirtualne spotkanie do tego stopnia, że tamta dwójka musiała na ostatnią chwilę zbierać się do pracy.
                 Kiedy Michael wyszedł do kuchni, by obrobić mi z jedzenia lodówkę, złapałem za komputer. Położyłem go sobie na udach, wchodząc na Twittera i Instagrama. Przejrzałem też konta o nas i plotkarskie serwisy, wyłapując wiadomości na temat 5 Seconds of Summer. Zdjęcia z wyjścia do klubu nadal hulały na pierwszych stronach, a ludzie zachwycali się naszym podejściem do fanów. Ba, nawet paparazzi wyrażali o nas pozytywne zdanie, bo zachowywaliśmy się wobec nich normalnie. Oczywiście nikt nie omieszkał przypomnieć o tej nagłej, dobrej zmianie, jaka nastąpiła w blondynie. W końcu wychodząc z City of Angels był trzeźwiuteńki, czyściutki, nie bełkotał i nie zataczał się. Ogólnie  nie skompromitował się w żaden sposób. A raczej ja tego nie zrobiłem. No cóż… Mój plan wypalił. To wyjście wyszło całemu zespołowi na plus.
 Kup więcej tych kiełbasek z serem  powiedział Michael, wracając do pokoju. Usiadł obok mnie, przeżuwając zapewne zakąskę, o której przed chwilą wspomniał.  Co oglądasz?
 Opinię na temat naszego wypadu do klubu. Ludzie was kochają.
 Bez przesady  odparł, oblizując dwa palce.
                Zerknął na swoją dłoń, a potem niewiele myśląc, wytarł ją w moją koszulkę. Warknąłem pod nosem, odpychając go. Komputer prawie spadł mi z ud, ale na szczęście zdążyłem go złapać. Odstawiłem go na stół, a potem spojrzałem na chłopaka z niezadowoleniem. Niech on nie brudzi i nie niszczy rzeczy Hemmingsa. Szczególnie tych rzeczy, które są więcej warte niż wszystko to, co ja posiadam.
 Kup więcej kiełbasek z serem.
 Sam sobie kup.
 Kup mi więcej kiełbasek z serem. Są pyszne.
 Którego słowa nie zrozumiałeś ze zdania: sam sobie kup.
 Jesteś ponoć moim fanem.
 Ta… I co? To nie znaczy, że mam spełniać twoje dziwne zachcianki.
 Jesteś moim fanem i mnie kochasz.
 O tak, tak bardzo, Mikey. Tak bardzo  odparłem, obejmując jego szyję. Chłopak jęknął pod nosem, gdy zmusiłem go do tego, by się do mnie jeszcze bardziej przybliżył.  Mój Mikey.
 No weź  jęknął, gdy dla zabawy jeszcze bardziej rozczochrałem jego włosy.  Weź te grabie i…
 Jestem twoim fanem, Mikey, i weźmiemy razem ślub.
                 Clifford złapał za poduszkę, którą miałem za plecami. Pacnął mnie nią w tył głowy, przez co odskoczyłem od niego. Zaśmiał się z triumfem, a potem rozsiadł się na kanapie. Spojrzałem na niego z udawanym oburzeniem.
 Jak śmiesz  rzuciłem nadąsanym tonem.
 Dobrze, że nasi fani są normalniejsi od ciebie.
 Oj, gdybyś ty tylko więcej wiedział, skarbie – powiedziałem, a potem parsknąłem śmiechem.
 Nie gadam z tobą.
                Niewiele myśląc, złapałem za telefon, który leżał tuż obok komputera. Kiedy Michael skupił wzrok na telewizorze  właśnie leciały najnowsze ploteczki z show-biznesu  ja wszedłem na Twittera. Moje palce szybko zaczęły poruszać się po ekranie. Wystukiwałem kolejne słowa, próbując nie parsknąć śmiechem. Nie wiem czemu, ale ja i on lubiliśmy sobie dokuczać. Lubiliśmy być wobec siebie złośliwi.

@Luke5SOS Ja i @Michael5SOS bierzemy ślub! Jesteście wszyscy zaproszeni!

@Luke5SOS Muszę zaplanować podróż poślubną

W odpowiedzi do @Luke5SOS
@DinaGardelle7 Może wpadniecie do San Francisco i tam przy okazji zagracie koncert?

W odpowiedzi do @DinaGardelle7
@Luke5SOS Dobry pomysł. Musimy wtedy też zapakować do walizki Cashtona :-)

W odpowiedzi do @Luke5SOS
@Ann_Ma_Riel OMG *-* CASHTON!

W odpowiedzi do @Ann_Ma_Riel
@Luke5SOS Wiem *-*

W odpowiedzi do @Luke5SOS
@Calum5SOS Chcę być drużbą!

W odpowiedzi do @Calum 5SOS @Luke5SOS
@Ashton5SOS Ja też chcę być drużbą!

W odpowiedzi do @Calum5SOS @Ashton5SOS @Ann_Ma_Riel
@Luke5SOS Cashton!

W odpowiedzi do @Luke5SOS
@Michael5SOS Z tobą jest już naprawdę źle. POTRZEBNY LEKARZ!

W odpowiedzi do @Michael5SOS
@Luke5SOS Puk, puk

W odpowiedzi do @Luke5SOS
@Michael5SOS Nie

W odpowiedzi do @Michael5SOS
@Luke5SOS No weź... :-(

W odpowiedzi do @Luke5SOS
@Michael5SOS Niech ci będzie

W odpowiedzi do @Michael5SOS
@Luke5SOS Puk, puk  :-)

W odpowiedzi do @Luke5SOS
@Michael5SOS No kurna, kto tam?

W odpowiedzi do @Michael5SOS
@Luke5SOS Puk, puk tu Muke :-)

W odpowiedzi do @Luke5SOS
@Michael5SOS Dzwonię do tego psychiatry, potrzebujesz kompletnego leczenia!

@Luke5SOS No kurdeee… @Michael5SOS mnie zablokował. ZnOfU :-(

                 Oderwałem wzrok od telefonu. Powoli, jakby w zwolnionym tempie, odwróciłem się w stronę chłopaka, który siedział obok. Zaśmiał się z zadowoleniem pod nosem. Położył komórkę na swoim udzie, a potem z triumfem spojrzał na mnie.
 Odblokuj mnie.
 Nie.
 Odblokuj mnie.
 Nie.
 Dobra, to sam to zrobię.
               Niewiele myśląc, wyciągnąłem rękę w jego stronę. Michael szybko porwał swoją komórkę, bym nie mógł jej dosięgnąć. Naparłem na niego mocniej, co sprawiło, że cichy chichot wypłynął z jego ust. Zacisnąłem zęby, próbując zabrać mu urządzenie. Clifford popchnął mnie, przez co prawie spadłem z sofy.
 No, ej!
 Odblokuję cię pod jednym warunkiem.
 Jakim?
 Zabierz mnie gdzieś.
 Taki warunek?  Pokiwał głową.  W porządku. W takim razie idź się szykuj, panienko, bo niedługo wychodzimy.

                Musiałem postawić na improwizację, bo w końcu wspólne wyjście z Michaelem pojawiło się niespodziewanie. Przejrzałem jednak w Internecie na szybko wszystkie miejsca, do których mogliśmy pójść, stawiając ostatecznie na coś banalnego. Udaliśmy się do kina na najnowszego Spider-Mana. Na szczęście Clifford jeszcze nie widział tego filmu, a na dany dzień była to jedyna ciekawa  jak dla mnie  produkcja. Zaraz po tym, poszliśmy coś zjeść do pobliskiej, niewielkiej restauracji.
                 Kiedy z pełnymi brzuchami, kręciliśmy się po Los Angeles, zadzwonił Ashton. Chłopaki uznali, że skoro jesteśmy w centrum, to możemy się spotkać. Nie mieliśmy nic przeciwko temu. Odbiliśmy w bok, schodząc na deptak, który prowadził przez park. Po jego drugiej stronie znajdował się niewielki pub, w którym się umówiliśmy.
 Mam nadzieję, że chociaż dobrze się bawiłeś  powiedziałem, kiedy byliśmy w połowie drogi.
 Było naprawdę fajnie  odpowiedział z uśmiechem.
 To odblokuj mnie na Twitterze.
 Już to zrobiłem  pociągnął, wzruszając ramionami.  Zrobiłem to od razu, jak tylko wyszedłeś do łazienki.
 Jeszcze u mnie w domu?
– Tak.
 To był podstęp.
 Możliwe  skwitował, wpatrując się w drogę przed nami.
                 Przyjrzałem się mu uważniej. Na jego twarzy malował się delikatny uśmiech. Ręce schowane miał w kieszeniach cienkiej, czarnej kurtki. W jego oczach dostrzegałem niewielki błysk, jakby Michael znów stawał się tym beztroskim, zadowolonym z życia człowiekiem. A przynajmniej tak sobie wmawiałem. Jakby wracał do początków, kiedy zespół nie był narażony na te wszystkie niesprawiedliwe i szkodliwe dla niego działania.
 Co?
 Nic  odpowiedziałem, odrywając od niego błękitne oczy.  Po prostu czuję, że w końcu wszystko się układa. Tak naprawdę układa.
 Nie chwal dnia przed zachodem słońca.
 Przestań być takim pesymistą. Miej też więcej wiary w nas. Jesteśmy zespołem, nie zapominaj o tym.
 Co będzie, jak Luke wróci?
 Co?  wydusiłem, ponownie spoglądając na niego.
                   Nie wiedziałem, o co mu dokładnie chodzi. Co konkretnie miał na myśli? Michael zacisnął usta, a jego wzrok skupił się przez chwilę na czerwonej kostce brukowej, którą szliśmy. Nie naciskałem na niego, nie dopytywałem. Dałem mu chwilę, by dokładnie się zastanowił nad swoimi słowami.
 Zastanawiam się po prostu, jak to będzie, jak wróci z Arlen Town.
 Będzie tak, jak dawniej. Będziecie znów jedną, wielką paczką zadowolonych z życia dupków. Będziecie dalej żyć swoim życiem, a ja będę czekał na waszą kolejną płytę, by móc jarać się nią, słuchając jej w pokoju.  Michael zaśmiał się cicho.  Dacie radę. Ja w to wierzę.
 Obiecasz mi coś?  zapytał, zatrzymując się.
 Co takiego?
 Po prostu obiecaj, że nasz kontakt się nie urwie, kiedy Luke wróci. Po prostu obiecaj, że będziesz odbierał ode mnie telefony i od czasu do czasu napiszesz mi jakąś durną wiadomość.
 Obiecuję ci to, Mikey  odparłem, klepiąc go po plecach, a on znów lekko się uśmiechnął.  A ja dotrzymuję obietnic.


Luke

              Siedziałem na łóżku, opierając się o poduszki. Moje palce po raz kolejny trąciły struny gitary. Przez chwilę wsłuchiwałem się w wygrywaną melodię. Uśmiechnąłem się. Znów robiłem to, co kochałem. Mogłem też śmiało stwierdzić, że brakowało mi wspólnego pisania z chłopakami, a także naszych występów, z których schodziło się spoconym, zmęczonym, ale w pełni zadowolonym. Ostatnia trasa nie przypominała tych dobrych chwil. Wiedziałem jednak, że następna będzie lepsza. Weźmiemy się w garść, popracujemy nad czymś nowym i wrócimy do tego, co utraciliśmy.
             Podniosłem głowę, gdy usłyszałem kroki. Po chwili w progu stanęła Tara. Miała na sobie niebiesko-zieloną piżamę, na którą składały się krótkie spodenki i koszulka na grubszych ramiączkach. Dostrzegłem w jej ręku telefon.
 Mogę ci przeszkodzić?
               Pokiwałem głową, odkładając gitarę. Poprawiłem pozycję, w jakiej siedziałem. Dziewczyna podeszła bliżej, a następnie weszła na materac. Zajęła miejsce obok mnie, a ja od razu wyczułem delikatny zapach jej balsamu do ciała. Nie znałem się na kwiatach, ale obstawiałem, że rudowłosa pachnie jednym z nich.
 Zobacz, co wysłał mi Jackson  powiedziała, wyciągając telefon.
                 Przez chwilę wpatrywałem się w nią w milczeniu. Potem utkwiłem oczy w jej dłoniach. Palce dziewczyny pospiesznie poruszały się po ekranie, gdy odpisała blondynowi na ostatnią wiadomość. Potem przesunęła je niżej, bym mógł zobaczyć trzy zdjęcia. Powiększyła pierwsze. Na nim znajdowała się roześmiana czwórka znanych mi osób. Jackson stał między Michaelem, a Calumem, a tuż obok Hooda był Ashton. Wszyscy unosili kciuki do góry. Nie mogłem się powstrzymać i sam zacząłem się uśmiech. Na drugim zdjęciu był Jackson z Michaelem, którzy stali przy barze jakiegoś pubu. Na trzeciej fotce, wcześniej wspomnianej dwójce towarzyszył Calum, który pokazywał język do aparatu.
 Chłopaki się chyba dobrze dzisiaj bawili  odparłem, kiedy dziewczyna zablokowała ekran.  Dobrze, że się dogadują.
 Tego się bałam.
 Tego?
 To znaczy bałam się, że mogą się nie dogadać. Kiedy prawda wyszła na jaw, bałam się tego, że może wyjść z tego prawdziwy dramat.
 Na szczęście nic takiego się nie stało  powiedziałem z uśmiechem.
 Na szczęście  powtórzyła za mną.  Idę.
 Nie, poczekaj  rzuciłem, łapiąc ją za rękę.  Może obejrzymy coś razem?
 Nie chcesz wrócić do muzyki?
 Muzyka może poczekać. Mam ochotę na jakiś film. Co ty na to?
 Chętnie. Wybierz coś, a ja skoczę do kuchni. Piwo?
 Poproszę.
 To zaraz wracam.

                 Siedzieliśmy ramię w ramię, oglądając komedię, którą przypadkowo znalazłem w filmowym zbiorze Jacksona. Komentowaliśmy niemalże każdą scenę, wybuchając do tego śmiechem. Moja uwaga i tak w dużej mierze skupiała się na dziewczynie, więc dziwiłem się temu, że w ogóle wiem, o co w tej produkcji chodzi. Czułem się przy niej naprawdę dobrze i swobodnie.
                 Kiedy film się skończył, zacząłem skakać po kanałach, próbując znaleźć coś jeszcze ciekawego. W końcu za namową Tary, zostawiłem powtórkę jakiegoś talent show. W zasadzie było mi wszystko jedno, co będzie lecieć. Ważne było to, że rudowłosa nadal leżała  bo teraz nasze pozycje się zmieniły  tuż obok mnie. Oczywiście nie zaprzestaliśmy rozmów. I mógłbym to pociągnąć, choćby i do rana.
                 W którymś momencie  dokładnie nie pamiętam kiedy  między nami nastąpiła chwilowa cisza. Uniosłem się wyżej, by dopić ostatnie piwo. W moim wykonaniu było numerem trzy. Gdy odstawiałem butelkę, zauważyłem, że Tara zasnęła. Nici z nocnych rozmów. Przyjrzałem się jej uważnie, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. Jedną rękę miała pod głową, drugą wyciągniętą wzdłuż ciała. Wyglądała naprawdę uroczo i niewinnie.
                 Podniosłem się z łóżka. Przykryłem ją kołdrą, by było jej cieplej. Następnie uprzątnąłem puste butelki po piwach, wynosząc je do kuchni. Każdy mój ruch był powolny i spokojny. Chciałem zachowywać się, jak najciszej, by jej nie obudzić.
               Kiedy wróciłem z kuchni, wyłączyłem telewizor. W pokoju od razu zrobiło się odrobinę ciemniej. Teraz jedynym źródłem światła była niewielka lampka, która stała tuż przy łóżku. Podszedłem bliżej. Dziewczyna podczas mojej nieobecności, zmieniła pozycję. Teraz leżała na boku, przyciskając policzek do miękkiej poduszki. Przez chwilę obserwowałem ją, zastanawiając się jednocześnie, co robić. Iść spać do niej, na kanapę czy zostać tutaj? Szybko uznałem, że trzecia opcja jest najlepsza dla mnie. Najlepsza w tej sytuacji, skoro tak bardzo uwielbiałem mieć ją obok.
                Powoli wszedłem na materac. Wsunąłem się pod kołdrę, starając się nie robić żadnych gwałtownych ruchów. Zgasiłem lampkę, a wokół mnie nastąpiła ciemność. Wiedziałem, że Tara leży tuż przede mną. Wyciągnąłem rękę, czując szybsze bicie serca. Objąłem ją, jednocześnie składając na jej odsłoniętym ramieniu delikatny pocałunek. Uśmiechnąłem się, kładąc się na poduszkę. Zdecydowanie to mi odpowiadało i nie miałbym nic przeciwko temu, byśmy mogli w taki sposób zasypiać częściej. 


***
Kolejny rozdział za nami i kolejny raz Jackson został zablokowany przez naszego Clifforda :D
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu.

Przy okazji informuję, że już za dwa dni pojawi się nowe ff - Świąteczna Umowa (Muke).
Poniżej zwiastun, który mam nadzieję, zachęci Was do zajrzenia do tej historii. 


Standardowo zapraszam Was na Twittera i Aska - @RoxyDonau
Tam znajdziecie informacje o tym, co i kiedy się pojawia.

Pozdrawiam i do następnego!

#SobowtorFF